A short interview...
Before we uploaded this outtake of Rafal Karczs work we had a chance to
talk to him about his art. For those of you interested in learning more
about the man behind the paintings. Read our Q&A with this
creative, perhaps less talkative, artist.
Q: Have you always wanted to be an artist? Or is it something that just 'happened' to you?
A: t didn't just happen to me. I have always known I wanted to become
an artist. Even in primary school I always thought painting. Or
architecture.
Q: What drives you as an artist? Do you just 'feel the need to create'
or do you have a message you want to share with the world?
A: I wouldn't call myself a social artist. For me it is not about the
message but about the process of creation. Having said that, nowadays I
find myself more and more engaging in social, or even critical art. So,
the message is slowly becoming a more important factor for me.
Q: In the previous century, politics played a major role in Polish
art.You're a Polish artist. Do you feel politics is a relevant factor
in your art?
A: No. Politics do not play a rol in any of my art, whatsoever.
Q: Polish art seems to be very much in demand nowadays, with artist
like Pawel Althamer and Wilhelm Sasnal becoming international
superstars. how do you think the Polish art scene benefits form this
international attention?
A: I don't have much of an opinion on that. I don't really notice that
the art markets that I work in benefit much from it. The great big
international art market is actually quite something else than the
reality that most artists are faced with.
Q: You like to experiment with different media. What sort of effect
does the technology age have on your work? Do you use computers a lot?
A: I work with mixed media. Mizing different media and techniques is
just the way I want to create. The way I look at art. But computers
aren't very important in my creation process. I prefer physical stuff,
mixing ink with water and making something out of that. I use C-prints
as well, but they don't play a major role. It's just something in the
background.
ALBERT WANG, KURATOR, IAO PROJECTS, SALT LAKE CITY, UTAH
PEŁZAJĄCA REWOLUCJA. Rafał Karcz, akwarele, technika własna.
W swoim cyklu
niewielkich akwarel Rafał Karcz krytycznie
bada prawdę historyczną, kulturalne trendy obserwowane wśród
młodych ludzi i walkę porządku z chaosem – posługując się tą
techniką w sposób przeczący naszym wyobrażeniom o jej
możliwościach.
Wśród inspiracji Karcza znaleźć można fotografie przedstawiające punków i anarchistów, zapewne europejskich, zdjęcia kuratorów z Phillips Gallery z Salt Lake City rodem z kartoteki policyjnej, po fotos przedstawiający Hannsa-Martina Schleyera porwanego przez niesławną grupę terrorystyczną Baader-Meinhof. Bez względu na to, czy zdjęcia pochodzą z prasy, z annałów historycznych czy też są autorstwa samego artysty, Karcz wykorzystuje swoją niezwykłą umiejętność oddawania bohaterów, ze zdyscyplinowaną swobodą łącząc swoje konceptualne pomysły z rzemiosłem rysownika, wyraźnie przejawiającym się w każdej pracy.
Zainspirowany kadrami filmów czeskiej nowej fali, Karcz każdy bada segment subkultury niczym wizualny socjolog. Na przykład w pracy "Commando Martyr" artysta opisuje upadłą postać będącą symbolicznym reprezentantem obumierającej formy kapitalizmu naznaczonego burzliwą nazistowską przeszłością. Przedstawiona bezwzględnymi posunięciami pędzla i plamami czerwona gwiazda dominująca w tle sugeruje, że konflikt między skrajnie lewicowymi fanatykami a konserwatywnymi konformistami będzie w różnych formach powracać przy zwrotach historii, czy to w starciu punków z japiszonami czy też modnych wyższych sfer ze zubożałymi "wieśniakami".
Chociaż konflikt wpisany jest w całokształt twórczości Karcza, artysta nie jest jedynie scenarzystą-dokumentalistą. Jest przede wszystkim wytrawnym alchemikiem pędzla. Z niemal bezbłędną maestrią jest w stanie uzyskać impresjonistyczne detale przy pomocy nieostrych konturów niczym wspomnienia wydobyte ze śmietniska niekonwencjonalnego bajkopisarstwa. Odważnie opisuje swoich bohaterów i z empatią obserwuje całe spektrum społeczne, poczynając od galeryjnego światka, a kończąc na bywalcach klubów eksperymentujących z ekstazą. Nie popada przy tym w charakterystyczne dla mediów kulturalnych stereotypy, raczej wykazuje szczerą potrzebę dociekania, w jaki sposób różne typy ludzi wchodzą ze sobą w interakcję. Ta forma antropologii wizualnej staje się swoistym atlasem/ encyklopedią umożliwiającą zrozumienie ludzkiej typologii (podobnie August Sandler charakteryzował społeczeństwo XX wieku).
Ta seria wykonanych mieszaną techniką prac staje się esejem, pojedynczym hasłem w ambitnej encyklopedii dzieł Karcza. Powstaje malarski partner fotograficznego atlasu, jaki Richter tworzył przez dziesięciolecia.
EMILIA WALCZAK, RAFAŁ KARCZ: SZTUKA (DLA) TROCHĘ STARSZEJ MŁODZIEŻY, WWW.VERTE.ART.PL
Rafał Piotr Karcz to urodzony w Krakowie w roku 1969 malarz i fotografik. Absolwent historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz wydziału form przemysłowych krakowskiej ASP. Realista. Członek Stowarzyszenia Pastelistów Polskich, a także amerykańskich. Finalista Międzynarodowego Biennale Pasteli w Nowym Sączu. W latach 2001-2008 miał siedem wystaw indywidualnych. Tworzy dłuższe, zwykle monotematyczne serie, eksponując wybrany i przetworzony motyw lub też grupę motywów-przedmiotów. Wyznał mi, że jest de facto takim anarchistycznym twórcą, bardzo zainspirowanym muzyką, a ja odparłam mu: do mnie to trafia. Tak było! I tak jest.
Wierzę mu. To ktoś jak – być może – Maciej Pisuk, autor książki o Paktofonice – hitu Wydawnictwa „Krytyki Politycznej” ostatnich miesięcy. Czyli: osoba z wyższym wykształceniem artystycznym, a jednocześnie wielkodusznie rozumiejąca przyziemność, syf i brud, zwykłych ludzi, ulicę, „ziomali” ze sprayami w ręku (minicykl „Skate”), anarchistów drzemiących na krawężnikach po nocnej imprezie na skłocie („Forgotten”?), zapełnioną dymami wszelakiego pochodzenia atmosferę nocnych melanży, głęboko egzystencjalny sens after parties, ducha rewolucji rysującego się na twarzach uczestników koncertu punkrockowego (m.in. praca „Rock 4 Funs” czy minicykl „Saints of Detroit” i inne).
Mam swoją wrażliwość, estetykę, czymś-tam się inspiruję: głównie netem, popkulturą [to widać w pracach z cyklu „Graffiti” – inspirowanym zarówno „niezależną” sztuką ulicy, jak i w równej mierze popkulturą – EW]. Codziennie coś dobieram, przetwarzam. Poza tym, a to ważne: spora doza ironii oraz autoironii. Wiesz, jestem za młody, by nie chcieć rewolucji, i za stary, by jeszcze w nie wierzyć – wyznał mi w mailu. Najwyraźniej widać to mocnym w cyklu „Revolt” (2008), jednym z moich ulubionych, oraz w pojedynczych pracach, które oglądając żałuje się, że nie można było być rówieśnikiem/rówieśnicą Grace Slick czy Janis Joplin: „1972 Forgotten 2”, „Post Hippie 2”. Poza tym zaskoczył mnie Rafał Karcz nazywając jeden ze swych cykli „CBGB”, bo nie myślałam, że ktokolwiek prócz mnie pamięta dziś jeszcze ten nowojorski klub legendę, gdzie kariery zaczynali rockmanka Patti Smith i jej band, słynni Ramones czy też Talking Heads.
Drodzy entuzjaści sztuki współczesnej, nieskażeni snobistycznym „ą”, „ę”, aktywiści, rewolucjoniści – sięgnijcie do sztuki Karcza! Ona jest dla was! W tym również dla mnie.
To jego bycie „w połowie drogi”: za młody, za stary, widać w jego pracach – z jednej strony „młodzieńcze” inspiracje, głównie klubamii i muzyką (napędza mnie muzyka plus sporo kawy), z drugiej – dojrzała, wnikliwa obserwacja plus zawsze jakieś wnioski z obserwowanej sytuacji, choćby wnioskiem był nawet i brak wniosków (cykle „Afterparty” czy „Extasy Effect”), plus starannie wypracowana estetyka, która paradoksalnie mogłaby uchodzić za niedbałą. Ale ona jest konsekwentnie pielęgnowana od dawna, a konsekwencja nie jest siostrą niechlujstwa czy niedbałości. To artysta dojrzały, konsekwentny, zdecydowany.
Przyjrzyjmy się pracom Karcza bardziej szczegółowo. Cykle „Concert”, „DK”, „Creeping Revolution”, czy właśnie „CBGB” – doświadczanie ich to jakby podróż do przeszłości, sentymentalny powrót (pamięcią lub choćby intuicyjnie w wyobraźni) do czasów świetności punk rocka; jakby oglądanie filmu dokumentalnego z lat osiemdziesiątych o zespołach Dezerter czy Siekiera. „Extasy Effect” – to histeryczne łapanie białego królika z Jefferson Airplane w głowie; zdjęcia z wyblakłego artystycznego żurnala ze zdęciami w technice OrwoColor, poddanymi procesowi psychodelicznej izohelii czy innej pseudosolaryzacji, z którego to żurnala inspiracje do projektowania okładek swych płyt mógłby czerpać Maanam w latach swej największej świetności, czy też kultowa Republika – zważmy tu na „Extasy Effect 7”!
Cykl „Faces”? Te zdjęcia z kolei z powodzeniem mogłyby uświetnić okładki płyt Ziggy’ego Stradusta! Dalej, oglądamy „Cars”, i słuchając „Highway” Boba Dylana (choć może lepiej „Highway 161 Revisited” PJ Harvey) jedziemy amerykańskim wielkim fordem autostradą 66 bez celu, jak czynił to niegdyś wielki buntownik Jack Kerouac – sam środek jest tu celem.
Czymś odmiennym są cykle typowo „polskie”, swojskie, niewykraczające zbytnio na Zachód: „City” – mój kolejny faworyt! – to (choć Karcz mówi o sobie: realista) swoista mitologia miejsca; to jakby jego Warszawa magiczna. Ten sam „realizm magiczny” Karcza to też „Railway”, „U Bahn”, „Street”, „Machines”, „Other Vehicles” – autobusy, rowery, dźwigi, zakłady przemysłowe, czy inne scenki rodzajowe za każdym razem są przefiltrowane przez plastyczną wyobraźnię tego krakowskiego artysty. Jak zmultiplikowana Marilyn Monroe Warhola – niby jeszcze Monroe, ale już raczej jej „wypuszczona z maszyny/fabryki wyobraźni” symulacja.
Na ziemię sprowadza nas jednak nagle minicykl „Incident”, wnoszący do naszej percepcji alternatywnej wersji świata autorstwa Karcza element tragiczny, skłaniający nas do namysłu nad kruchością nawet najbardziej rockowo „nieśmiertelnego”, mickjaggerskiego żywota.
Jest też trochę autotematyzmu – sztuka o sztuce: „Project for Art Space” (2008). I jest też coś „z zupełnie innej bajki” – znów minicykl, zatytułowany „Toys” – czyli studium… dziecięcych zabawek! Jak widać, Karcz potrafi zaskoczyć.
Karcz? To ten od anarchistów, rockmanów i ćpunów? Otóż, nie tylko!
* Część najnowszych prac Rafała Karcza mamy przyjemność po raz pierwszy pokazać światu właśnie u nas, na „verte”! Pozostałe, w tym również te wyżej opisane, znaleźć można na stronie internetowej artysty: www.rafalkarcz.mcv.pl. Gorąco zachęcam, to najlepsza rzecz, jaką odkryłam ostatnimi czasy!
1 Mi osobiście na myśl przychodzą, gdy oglądam prace Karcza:
poznańska Cafe Mięsna, toruńskie eNeRDe, sopocki Sfinks – kluby
związane z muzyką awangardową, niszową, głównie elektro czy
drum’n’bass – i chyba coś w tym jest.
ANGELIKA WITKOWSKA, RAFAŁ KARCZ I JEGO AKWARELA (WYWIAD), WWW.MMKRAKOW.PL
Krótko mówiąc: patrzę, myślę, robię – kolejność
według uznania. Chcę być i jestem blisko życia, więc moja twórczość
również. Wychodzę od rysunku,zmierzam do koloru.
Z absolwentem historii sztuki na UJ oraz wydziału form przemysłowych
krakowskiej ASP, malarzem, fotografikiem, finalistą Międzynarodowego
Biennale Pasteli w Nowym Sączu, autorem wielu wystaw indywidualnych
zarówno w kraju, jak i zagranicy – Z Rafałem Karczem – o czerpanych inspiracjach, akwarelach, o przedstawianych obrazach – po prostu o jego sztuce.
Poważne podejście do tematu..
-
Poważną malarską twórczością zajmuję się od 2001 roku. Początkowo
głównie skupiałem się na realizmie, interesował mnie okres Młodej
Polski. Choć już się nią nie zajmuję, dalej ją cenię. Szczególnie
takich artystów jak: Wojciech Weiss, Ferdynand Ruszyc, czy Witold
Wojtkiewicz.
Moje obrazy, moja wizja..
Moje obrazy, to
przedstawienie własnej wizji. Inspiracje odnajduję w popkulturze,
niezależnej sztuce ulicznej, klubach, w sieci, mediach, prasie. Moja
sztuka to nie jest odtwarzanie – to przetwarzanie obserwacji.
Akwarela - materia trwała
-
Zdarzyło się usłyszeć, że tworzę sztukę nietrwałą. Mówią to zwykle Ci,
dla których liczy się duży, oleisty format w złotej oprawie. Wbrew
pozorom jestem zakorzeniony w XVIII wiecznych angielskich
akwarelistach. Akwarela to trudna sztuka, która nie znosi poprawek, lub
przyjmuje je w ograniczonym zakresie.
Pracoholik, fanatyk, miłośnik - artysta
- Nie mam
dnia bez kreski. Wychodzę od rysunku, zmierzam do koloru. A warsztat? –
on nigdy nie był dla mnie ważny. Krótko mówiąc: patrzę, myślę, robię –
kolejność według uznania.
Muzycznie nakręcany realista..
-
Uprawiam taki realizm psychodeliczny. Chcę być i jestem blisko życia,
więc moja twórczość również. Dużo muzyki i dużo kawy – to mnie napędza.
Z twarzą jest do twarzy..
- Najbardziej ze
swoich prac cenię sobie te, na których przedstawiam ludzkie twarze.
Wcześniej nie dostrzegałem w nich potencjału. Moje postrzeganie się
rozwinęło, wzbogaciło. Różne twarze, to różne emocje, a ja je
wychwytuję.
Bez wniosków i komercji, ale z wzorcami..
- Z
jednej strony chcę, aby moja sztuka była prosta i trafiała do ludzi, z
drugiej życzyłbym sobie, by przedstawiała pewne wzorce kulturowe. Stąd
też często kulturowe tytuły moich prac. Nie przemycam w swojej sztuce
żadnych wniosków i nie tworzę bytów komercyjnych.
Nie dla mnie, dla innych..
- Nacjonalistyczno – państwowe tematy to nie dla mnie. Nimi niech zajmą się inni.
Komentarz autora:
Zaskoczyła mnie jego osoba,
sposób obrazowania i przedstawiania swojej twórczości. Jego otwartość i
dostępność. Bez wybujałych, przesiąkniętych zbędnym intelektualizmem
słów, rozmowa, którą otwierał drogę do zrozumienia jego sztuki –
sztuki, która mnie zaskoczyła..sztuki, którą polecam.
10 LAT RITY BAUM. Wielkie świętowanie 19-20 lutego 2009. WWW.RITABAUM.PL
Pod koniec 1998 roku ukazał się pierwszy numer wrocławskiego pisma
kulturalnego „Rita Baum”. Z tej okazji będziemy świętować 10-lecie
ukazywania się tego nieregularnika w czterech zaprzyjaźnionych z nami
miejscach: w kultowej kawiarni artystycznej Kalambur i przylegającej do
niej galerii Kalaczakra oraz w Centrum Reanimacji Kultury i Galerii 23.
Jeszcze nie wiemy, czy impreza będzie miała charakter wesela czy stypy,
w każdym razie zapewniamy, że będzie hucznie.
Program:
19.02.2009, godz. 19.00, Kalaczakra
•
DYSKUSJA O ROCZNIKACH 80. w polskiej poezji – rozmawiają: Piotr
Czerniawski („Rita Baum”), Igor Stokfiszewski („Krytyka Polityczna”),
Bartek Sadulski i Przemek Witkowski (autorzy mapy poetyckiej)
• FILMY O GNOZIE: wideoart Piotra bARTosa (Joga, 3:59; Cień, 1:59; Anima kontra anima, 2:53)
• GNOZA, TEKSTY/OBRAZY: Marcin Czerwiński, Michał Fostowicz
• FILMY O GNOZIE: wideoart Andrzeja Dudka-Dürera
(Cemetery,
1992 – production, direction, editing, music: A. Dudek-Dürer, camera:
A. Dudek-Dürer, Kedud Jezrdna, Ponte Nossa Włochy/Italy, 7:45;
Mental
Steps, 2001-2002, production, direction, editing, music: A.
Dudek-Dürer, camera: A. Dudek-Dürer, Kedud Jezrdna, Tomasz Mniamek,
4:52)
• Jako bonus: CIAŁA OBCE (Biogramy paralelne) – pokaz multimedialny Przemka Witkowskiego
Kalambur:
przez cały dzień emitowane będą filmy z udziałem wrocławskiej legendy –
zespołu muzycznego Kormorany, zobaczyć będzie można m.in. koncert w
Przepompowni, Indeksie, Dworcu Głównym, Edynburgu, Wieży Ciśnień. A
ponadto:
• degustacja ciasta
• muzycy zespołu Kormorany będą
podpisywać swoje najnowsze dzieło, 5-płytowy album pt. La Musica
Teatrale (który ukazał się właśnie nakładem stowarzyszenia Rita Baum)
•
stoisko z wydawnictwami Rity Baum (m.in. najnowszy, 13 numer czasopisma
„Rita Baum” (z blokiem artykułów o gnozie, najnowszą poezją i
wrocławską sceną muzyczną), numery archiwalne, pięciopłytowy box La
Musica Teatrale Kormoranów, książka poetycka Konrada Góry i inne)
• a o północy, na zakończenie (lub początek) zagra weteran wrocławskiej sceny klubowej Filip Surowiak aka Filip na bosaka
20.02.2009, Galeria 23, ul. Jagiellończyka
• godz. 17.30 – wernisaż
wystawy Tomasza Bohajedyna (Kraków) i Przemka Witkowskiego (Wrocław).
Tomasz Bohajedyn pokaże grafiki, kolaże i rysunki zaangażowane, Przemek
Witkowski – fotografie z cyklu CIAŁA OBCE (vel Biografie paralelne)
• godz. 18.00 – Agnieszka Kłos będzie czytała swoją prozę i wyemituje filmy komórkowe; dodatkowo: zdjęcia komórkowe Joanny Kłos
• godz. 19 – promocja książki Konrada Góry pt. Requiem dla Saddama Husajna i inne wiersze dla ubogich duchem + dj. TYTUS
• godz. 20.30 – Centrum Reanimacji Kultury
koncerty, wstęp: 15 pln
• TROTTEL STEREODREAM EXPERIENCE
www.myspace.com/trottelstereodreamexperience – legenda europejskiej
muzyki niezależnej po raz drugi w CRK! Koncertowy czołg prostu z
Budapesztu przyjeżdża promować swój najnowszy album.
• KORMORANY – www.myspace.com/kormorany – legenda muzyki podwodnej, niezależnej, teatralnej ciągle żywa!
• WIEŻE FABRYK – www.myspace.com/wiezefabryk – cold wave from Warsaw
Na wszystkie imprezy (poza koncertami) wstęp wolny
Ilustracje: Rafał Karcz (http://www.rafalkarcz.mcv.pl/)
HolonGlobe - Systemy IT